Pierwszy sukces :)
Data: 08.02.2010 :: 14:22
Zostaw po sobie ślad... Komentuj (8)
"Źle żyją, którzy ustawicznie żyć zaczynają..."
Zamiast pracować nad nowym blogiem, ja wracam tutaj :)
Jestem z siebie dumna :) Dieta ABC. Wczoraj zaczęłam - totalna klapa, mimo, że pół dnia spędziłam poza Akademikiem. Dziś dzień w Akademiku. Kilka godzin. Chce się jeść - kefir. Skromnie. Dorzuciłam jeszcze dość kaloryczną herbatkę, którą lubię i sok marchewkowy... Trudno. Jeść. Ale nie jem. Zjadłam trochę. Wystarczy. Ograniczenie do 500 kcal. Jak ja dam radę do wieczora? Ok. 17.30 będę musiała zjeść coś pożywniejszego i zmieścić się w tych 500 kcal. To będzie trudne. Więc dlaczego jestem z siebie dumna?
Dlaczego jem? Głód? Nie zawsze. Stres? W 95% przypadków. To stres jest powodem, dla którego nie mogę osiągnąć swojego celu. Głupie myślenie, że na co mi to, że dość mam innych problemów i tylko sobie dodaje kolejnych. "Zjedz ... i nie wyrzucaj sobie tego później, nie dziś... dziś i tak masz o czym myśleć... jutro egzamin... to nad tym musisz się skupić. Nie będziesz sobie tego dzisiaj wyrzucać." A potem wcinam produkt za produktem, posiłek za posiłkiem... i nie wyrzucam sobie?? Wyrzucam. Jeśli nie od razu - to za godzinę, jeśli nie za godzinę to za kilka, jeśli nie za kilka to wieczorem, najpóźniej w nocy. Nie ma dnia bym sobie tego nie wypominała. Tego, że nie dałam rady dotrzymać sobie samej słowa... Tym bardziej, że gdzieś tam w głowie świeci się myśl, że mogę się pozbyć "potrzeby", że mogę się pozbyć "pragnienia", mogę się zmotywować, by tego nie robić. A jednak nie pomagam sobie, lecz bezmyślnie poddaje się pragnieniu... A teraz?
A teraz czuję się dumna, bo udało mi się, samej z siebie odrzucić to pragnienie. Owszem, nie całkiem. Zjadłam plasterek polędwicy sopockiej (10-15 kcal) i dwa łyki soku marchewkowego (128kcal/250 ml daje dla mnie max. 25 kcal) i ... na tym się skończyło. "No tak, skończyło, ale może wrócić. To humor decyduje o moich "pragnieniach". Raz sobie odmówiłam, ale to wkurza... góra 5 minut i znów zajrzę do lodówki. Tym razem po więcej, ku mojej zgubie."... minuta... lodówka...dwie... Lodówka ! ... trzy... LODÓWKA!... Nie mogłam sobie na to pozwolić. Nie po raz kolejny. Tym razem muszę znaleźć siłę...
I znalazłam :) Ryzykowne, ale tym razem szukałam, póki nie poczułam, że przez kilka kolejnych godzin będę nad sobą panować. :) Może to nie będzie kilka godzin, może tylko godzina. Ale pierwszy raz od dłuższego czasu, nie zrobiłam czegoś sobie na przekór. :) Nie zjadłam, lecz poszukałam motywacji. Tak jak kiedyś :) Tyle, że wtedy nie odchudzałam się dla siebie. Motywacją był ON. Teraz robię to dla siebie. I tylko dla siebie :) I dałam radę. Dlatego czuję się dumna. :)
Co mnie zmotywowało? Wpis na przypadkowo znalezionym blogu :) Dlaczego to było ryzykowne? Bo trafia się na różne blogi, różne wpisy... mogą Cię zarówno zmotywować, jak i wręcz przeciwnie...
Zdanie, które najbardziej do mnie dotarło i przerwało lawinę myśli o jedzeniu, i lodówce:
"pewna anorektyczka napisała kiedyś coś w tym stylu: "kiedy dziewczyny pytaja mnie jak schudnąć, unikam odpowiedzi. w końcu, jeśli nalegają, mówię jednak: PRZESTAŃ TYLE JEŚĆ! to pomaga"
tak, to pomaga"
Źródło: W pogoni za białym królikiem
a ja przestaję :)
Dzięki :*

Wracam...
Data: 17.10.2009 :: 15:07
Zostaw po sobie ślad... Komentuj (5)
Już wkrótce napiszę cokolwiek więcej :) Może jeszcze dziś. Ale już teraz chciałam napisać, że wracam ... Może ktoś to jeszcze czyta :)
Nie do pomyślenia, że tak długo mnie nie było... Traciłam bez sensu czas... zresztą wszystko było bez sensu... A teraz? Teraz wszystko nabrało nowego znaczenia. Także moje cele, marzenia, dążenia... Piszę chaotycznie.. to prawda. Ale ciężko przelać na klawiaturę mętlik, który mam w głowie... Wracam - tyle chciałam powiedzieć. I mam nadzieję, że długo nie odejdę. :) Ile się zmieniło... ale pewne rzeczy NIGDY się nie zmieniają...
Uczę się asertywności...
Uczę się być sama...samodzielna... niezależna...
Studiuję informatykę w genialnym towarzystwie... xD
Spełniam moje marzenia...
Wyznaczam sobie cele...
Uczę się być sobą...
Uczę się być twardą...
Uczę się życia...
Zmieniam się...
Kocham...
Cierpię...
Nie płaczę...
Cieszę się dniem...
Staram się kontrolować swoje myśli...
Upadam i podnoszę się...
c.d.n.
Cel...
Data: 17.06.2009 :: 22:07
Zostaw po sobie ślad... Komentuj (37)
Waga: 65 kg | 64 kg | 63 kg | 62 kg | 61 kg | 60 kg | 59 kg | 58 kg |
Napisać samodzielnie CMS
Zebrać wszystkie fragmenty, które napisałam i połączyć je w jedną całość... książkę
Skończyć studia informatyczne
Nauczyć się kontrolować własne emocje, być silną
Ćwiczyć nad asertywnością
Wybudować własny dom
Szybkość pisania na klawiaturze: 400 znaków/minutę
Przerobić podręcznik "Język C" S. Prata
Przeczytać wszystkie książki P. Coelho
Nauczyć się PHP
Znaleźć pracę...
c.d.n.

Refleksje...
Data: 04.06.2009 :: 01:12
Zostaw po sobie ślad... Komentuj (20)
Przerzucasz swoją złość na kogoś innego. Twoją ofiarę. Ktoś atakuje Ciebie, a Ty w ramach zemsty, ranisz kogoś innego. Osobę, która się akurat nawinie, odezwie do Ciebie. Gdzie w tym sens?
Szukasz wad w innych. Po co? Czyżbyś był tak słaby...
*****
- Wcześniej uczyłam się dla ocen, dla szkoły... Teraz o ludziach...
- I czego się nauczyłaś?
- Że ludzie kłamią, że potrafią ranić. Mogą Cię ocalić, ale także zniszczyć i zabić... Że to, co dobre, naprawdę takie nie jest. A prawda to pojęcie bardzo względne...
Spotkałam dziś Miłość...
-I co Ci powiedziała?
-Przepraszała, że nie zawsze trwa do końca.
-Płakała?
-Płakała, bo często rani.
-Krzyczała?
-Krzyczała, że nie jest zawsze piękna.
-Śmiała się?
-Śmiała się, bo nie umie z siebie kpić. Żartowała, że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie.
-Była zła?
-Złościła się, że czasem w nią wątpimy.
-Cieszyła się?
-Cieszyła się, że jej tak często szukamy
-Co Ci jeszcze powiedziała?
-Powiedziała... że nie jest dla mnie
Nadal pamiętam jak serce wyrywało mi się z piersi na Twój widok. Zaczynało głośniej bić, a ja czułam się jak w niebie... ulatywałam. Czy wiesz, że specjalnie wysiadałam na mieście i szłam taki kawał drogi, podczas gdy mogłam wysiąść pod szkołą? Tylko dlatego, że wiedziałam, że około 7.44, wysiadasz koło szkoły, w uliczce koło cmentarza... rejestracja, która pozostała mi w pamięci... Gadam z sobą... Kiepsko ze mną, co?
Po co to piszę? Przecież i tak nigdy tego nie przeczytasz... Chyba, że... ale wtedy to już nic nie zmieni. Muszę się wsiąść za siebie... Za dużo papierów, spraw, ograniczeń... za dużo cierpienia...
Chciałabym Cię dzisiaj zobaczyć... Szkoła... dodatkowa matma... Będziesz??
Nie byłeś...
*****
Chciałam w życiu coś osiągnąć i nieomal nie straciłam na to szansy. Teraz nie jest jeszcze za późno... Jeszcze da się wszystko nadrobić.
*****
W mojej bajce jesteśmy razem. Wtuleni w siebie, przy kominku. Szczęśliwi, bo razem. Nierealne. Moja miłość pozostanie na zawsze... ukryta głęboko. Tak głęboko, że na co dzień o niej zapomnę. Żyjąc dniem dzisiejszym, dążąc do celu... Zapomnę... I tylko czasem, łzy staną mi w oczach lub spłyną po policzkach, gdy coś mi o Tobie przypomni...
*****
Przeszłość, którą zakopałam głęboko w sobie. Bo chcę być szczęśliwa i bywać smutna, a nie na odwrót...
*****
Zraniona
Lato się zbliżało, piękna była pogoda.
Nad wodę chciała się wybrać pewna dziewczyna młoda.
Wiec mówi do swego chłopaka, chodźmy na basen.
Już dawno nie byliśmy tam razem.
Z początku chłopak nic nie odpowiedział.
Ale potem z takim tekstem jej wyleciał.
Dziewczyno, czy ty nic nie jarzysz??
Popatrz na siebie, ile ty ważysz!
Chcesz się tak pokazać w bikini?
Ty lepiej nie ubieraj nawet mini!
To był dla niej cios w samo serce.
Nie mogla już tego słuchać więcej.
Pobiegła do domu, długo przed lustrem stała.
I patrząc na swoje odbicie strasznie płakała.
Zrozumiała bowiem, ze jej chłopak prawdę mówił.
Zdziwiła się, ze ja w ogóle jeszcze lubił.
Postanowiła się odchudzać i głodzić.
żeby moc na basen z ukochanym chodzić.
Prawie nic nie jadła, wodę tylko pila.
Była słaba, obolała, ledwo biedna żyła.
Znajomi się o nią bardzo martwili.
Częstowali ja jedzeniem, byli dla niej mili.
Ale ona sięgała granic wytrzymałości.
Myślała, to wszystko dla mej miłości.
Jednak pewnego dnia nie wytrzymała.
I na korytarzu w szkole zemdlała.
Dziewczyna trafiła do szpitala.
Niewiele już przed sobą życia miała.
Jej skrajnie wycieńczony organizm.
Przerwał cały pracy mechanizm.
Nagle tragedia, rodzina nie wierzy.
Piękna ta dziewczyna już w kostnicy leży.
Szybuje teraz w gore, daleko na niebiosa.
A w jej kartotece wpisano diagnozę,
anorexia nervosa...
"Igla to Ty nie jestes..."
Dzieki K. :*
Także moja historia? Może inny finał...
*****
Życie dało mi kolejną szansę... Jednak czy potrafię ją wykorzystać...
Witam
Data: 30.05.2009 :: 20:56
Zostaw po sobie ślad... Komentuj (6)
Czy ja jestem nienormalna? Tylko szczerze? xD
Dla niektórych przenoszę się już po raz czwarty xD Nie, tym razem się nie przenoszę. Może jeszcze kiedyś wrócę na stary blog. Jednak teraz potrzebuje zmiany. Dużej zmiany... Muszę się wziąć za siebie. Poza tym na poprzednim blogu wkurzały mnie reklamy :P
Czasem najdzie Cię jakaś myśl, idea. Jednak nie wykorzystujesz chwili, nie zapisujesz jej... później to zrobisz... Czyżby? To później już nigdy nie nadchodzi. Jednak Ty nie przejmujesz się tym... Czemu? Bo nie pamiętasz idei, która Ci wtedy wpadła do głowy... wielka strata...
„Czasami każdy z nas czuje, że drzemiącego w nim potencjału nie rozpalą iskry danego dnia. W porównaniu z tym, jacy powinnyśmy być, jesteśmy rozbudzeni zaledwie w połowie. Nasze paleniska są zawilgocone. Wykorzystujemy niewielką część potencjalnych zasobów umysłowych i fizycznych. Mówiąc ogólnie, człowiek żyje poniżej swoich możliwości, posiada różne rodzaje mocy, której z przyzwyczajenia nie wykorzystuje. Oczywiste jest, że ludzki organizm gromadzi zasoby energii, po którą normalnie nie sięga – coraz głębiej położone warstwy materiału wybuchowego, gotowego do użycia przez każdego, kto sięgnie wystarczająco głęboko” William James
Ja miałam ochotę zacząć od początku... Stąd ten blog. Mam nadzieję, ze to pomoże...
Jutro jadę na Komunię. Trzymajcie kciuki, żebym oparła się kaloriom, które będą kusiły xD
:*